22 marca 2016

KOKOSOWE GOFRY

1 komentarz:

Patrząc z perspektywy osób pracujących zawodowo każdy dzień z życia "zawodowej" matki wygląda tak samo. Wstać, nakarmić, przebrać, zabawić, uśpić, powtórzyć. Tak to może wygląda, ale tak rzeczywiście nie jest. Będąc mamą dostrzega się wszystkie zmiany, jakie przechodzi ten nasz mały człowieczek, jego humory, nastroje, nowe umiejętności. Te drobne szczegóły sprawiają, że każdy spędzony z maleństwem dzień jest inny, każdy jest wyjątkowy i pełen niespodzianek, bo budząc się kolejnego w tygodniu, miesiącu poranka mamy przed sobą udoskonaloną wersję naszego dziecka, które jest gotowe, by zaskoczyć nas czymś nowym. Jednego możemy być pewni. Tego, że nigdy nie ma pewności jak ułoży się dzień, gdyż naszym harmonogramem zarządza teraz wymagający i bardzo zmienny prezes - niemowlę. Cytując moją przyjaciółkę i główną doradczynię, mamę 9 miesięcznego urwisa "musisz pogodzić się z myślą, że teraz jesteś niewolnikiem...".

(Wpis zaczął powstawać dokładnie tydzień temu...i w ciągu tych 7 dni moje dziecko zdążyło obrócić się z nastrojami i humorami o 360 stopni.)

Dziś rano, gdy przy kolejnej pobudce zdecydowałam, że to już pora wstawania dochodziła godzina 8. Tym razem udało mi się przetrzymać dziecię w łóżku o ponad godzinę dłużej niż zwykle. A zwykle wygląda to tak, że młoda budzi się około 5, jest karmiona (po raz 4 tej nocy), odbijana i odkładana do łóżeczka. Niestety pomimo, iż maleńkie ciałko wykazuje wszelkie oznaki snu głębokiego, tzn. bezwładne kończyny, spokojny oddech, gdy tylko poczuje pod sobą zimny materacyk zaczyna się wić, kręcić, a zza białych krat dochodzą niepokojące odgłosy. Kickboxingowe kopnięcia i powtarzające się ciosy przecinające powietrze, raz z prawej raz z lewej ręki, można zignorować, jednak głośnego stękania, jakie temu pokazowi sztuk walki towarzyszy, trudno nie słyszeć. Walka z niewidzialnym wrogiem trwać może nawet przez godzinę, wiec zwykle po kilkunastu minutach, gdy widzę, że ze spokojnego snu nici, reaguję. Dziecko wędruje do maminego łóżka, a delikatny masaż stópek lub dłoni uspokaja je i pomaga zasnąć dając mamie kolejną godzinkę. Dziś niestety metoda zawiodła. Nie pomogło również położenie córci na moim brzuchu,  które do tej pory było lekarstwem na bóle brzuszka i nie dający się ukoić płacz w czasie kolki. To czego nauczyło mnie macierzyństwo to cierpliwość i wytrwałość, bo nie możesz tak po prostu zrezygnować i wyjść. Konsekwentne tulenie i bujanie umożliwiło mi "przycięcie komara" na kolejną godzinkę, a po przebudzeniu przywitał mnie najszczerszy i najpiękniejszy uśmiech na całym (moim) świecie i wiedziałam już, że to będzie dobry dzień!

Przepis na gofry (na podstawie przepisu na placuszki z książki Kuchnia bez pszenicy) powstał spontanicznie w oczekiwaniu na kuzynki i siostrzenicę z romantyczną burzą loków na głowie (widoczna na zdjęciach).



8 marca 2016

SZAKSZUKA

Brak komentarzy:

Macierzyństwo zmienia, to na pewno, bo jak tu się nie zmienić w chodzące zombie kiedy wstaje się kilka, kilkanaście razy w ciągu jednej nocy, zasypia siedząc z dzieckiem przy piersi, budzi się na półleżąco z ulanym mlekiem w skołtunionych włosach i nawet do toalety chodzi się z dzieckiem na rękach (dosłownie). Patrzysz w zwierciadło i zastanawiasz się: gdzie się podziały te lśniące włosy, gładka cera, różowe policzki i błyszczące oczy, które spoglądały na ciebie z lustra przez 9 miesięcy ciąży. Paznokcie połamane, włosy nieumyte, a gdy zakładasz na siebie normalny stanik (nie ten do karmienia) na tyłek świeżo uprany dres wydaje ci się, że się wystroiłaś.
Tak, macierzyństwo zmienia, bo z jednej osoby nagle robią się dwie, z czego ta jedna jest zupełnie zależna od tej drugiej. Bo nagle musisz przestać być egoistką skupioną przede wszystkim na sobie, na swoich pragnieniach, potrzebach i zmartwieniach. Macierzyństwo zmienia, uczy pokory, cierpliwości, rozwija poczucie odpowiedzialności i współodczuwania. Macierzyństwo jest pracą 24h na dobę 7 dni w tygodniu, a kiedy niemowlę ma kolki (tak jak moje) nie pozwala się wyspać, a pojęcia takie jak depilacja bikini czy malowanie paznokci stają się zupełnie abstrakcyjne. Macierzyństwo jest trudne, ale właśnie to, co wymaga od nas najwięcej wysiłku czyni nas lepszymi ludźmi, więc myślę sobie, że jest dla mnie jeszcze nadzieja :).

Na zdjęciach mój dwumiesięczny "kolkowiec", maruda i alergik w jednym małym kochanym ciałku, Ada zaprasza na śniadanie - szakszuka.



14 stycznia 2016

CIASTO MARCHEWKOWE Z ANANASEM

5 komentarzy:


Są tacy, co uwielbiają Sylwestrowe zabawy, przepych, kolorowe balony, fajerwerki, balowe suknie, fryzury i makijaże. Są tez tacy, co na tych pierwszych patrzą z pogardą, a myśl o zbliżającym się przymusowym imprezowaniu powoduje u nich dreszcze. Ja nie należę do żadnej z tych grup i dzień ten traktuję, jak każdy inny dzień wolny, trochę bardziej odświętny, dający możliwość miłego spędzenia czasu z najbliższymi, rodziną, przyjaciółmi. Jednak tegoroczna Noc Sylwestrowa była dla mnie wyjątkowa, gdyż spędziłam ją z osobą. która od momentu jej pojawienia się, stała się najważniejsza w moim życiu. 30 grudnia na świat przyszła moja córeczka Ada, która przywitała ze mną Nowy Rok przytulona do mojej piersi w szpitalnym łóżku. Fajerwerki za oknem nigdy nie były tak piękne jak te tamtego wieczoru.



15 grudnia 2015

PUSZYSTY KAKAOWY OMLET ŚNIADANIOWY

1 komentarz:

Za oknem pojawiły się pierwsze płatki śniegu, które cieszą nie tylko dzieci. Portale społecznościowe zalały "śniegowe" wpisy podekscytowanych wielbicieli białego puchu.  Ja też się cieszę, niech będzie biało, niech będzie śnieżnie, niech świat stanie się piękną, lodową krainą... Bylebym zdążyła do szpitala dojechać :D.



8 grudnia 2015

SZYBKIE PULPECIKI Z INDYKA

5 komentarzy:

Kiedyś myślałam o tym jak to będzie, gdy będę w ciąży. Co będę czuła, kiedy wewnątrz mojego ciała będzie rozwijała się mała żywa istota powstała z dwóch obcych sobie komórek. Teraz już to wiem. Wcale nie jest dziwnie, ani przerażająco, nie jest też cudownie i metafizycznie... Jest to uczucie, którego nie potrafię porównać do czegokolwiek, co było mi znane wcześniej, ale jest ono tak naturalne, że nie wyobrażam sobie tego, żeby mogło być inaczej. Czuję, że Ona jest tym, co już zawsze będzie dla mnie najważniejsze i w Niej odnajduję sens tego wszystkiego, co mnie do Niej doprowadziło...


4 grudnia 2015

ROZGRZEWAJĄCY KREM Z DYNI I BATATA

3 komentarze:


Powrót do blogowania po rocznej przerwie nie jest łatwy. Przeprowadzka (jedna, druga, trzecia), zmiana pracy, zmiana planu dnia, zmiana przyzwyczajeń... Moje życie zmieniło się o 180 st. Naczynia i garnki odpoczywają gdzieś w kartonach, aparat, statyw i obiektywy odeszły wraz z nadchodzącymi zmianami. Muszę znowu nauczyć się tego, co kiedyś sprawiało mi ogromną przyjemność...



21 sierpnia 2014

ZUPA KREM Z CUKINII I KUKURYDZY

3 komentarze:

Tak się jakoś chłodno zrobiło... Jest na to rada. Gorący krem cukiniowo-kukurydziany. Delikatnie rozgrzewa i syci. Zjadam i po chwili mam nową energię na trening.



18 sierpnia 2014

EXPRESOWA SAŁATKA A'LA CESAR

7 komentarzy:

Dzień wolny. Bez pośpiechu zrobiona świeża sałatka z kruchymi grzankami, schłodzony melon, zielona herbata w dzbanku. Zaraz pójdę pobiegać, oczyścić głowę, a potem wsiądę na rower i pojadę na trening...


11 maja 2014

RYŻ Z SOSEM A'LA BOLOGNESE

3 komentarze:

Siedzę i patrzę przez okno jak świat się zmienia. Pada, nie pada, znowu pada i znowu nie pada. Chmury na niebie schodzą nisko i sprawiają, że świat się kurczy, ale za chwile z pomiędzy chmur przebijają się silne promienie słońca, świat staje się większy.


26 kwietnia 2014

MAZUREK Z TRUSKAWKAMI I CZEKOLADĄ LIMONKOWĄ

7 komentarzy:

Już po świętach, ale warto wracać do tego co dobre. Ten mazurek jest tak dobry, że zniknął z talerzy w mgnieniu oka. Idealnie kruchy, lekki, pachnący świeżymi truskawkami i limonką.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...