Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imbir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imbir. Pokaż wszystkie posty
18 sierpnia 2014
EXPRESOWA SAŁATKA A'LA CESAR
autor >
Weronika
7 komentarzy:
Dzień wolny. Bez pośpiechu zrobiona świeża sałatka z kruchymi grzankami, schłodzony melon, zielona herbata w dzbanku. Zaraz pójdę pobiegać, oczyścić głowę, a potem wsiądę na rower i pojadę na trening...
21 listopada 2013
KREWETKI Z GROSZKIEM
autor >
Weronika
2 komentarze:
Kiedy mamy wytyczony jasny cel, do którego dążymy, życie wydaje sie prostrze. Każdy wschód i zachód słońca zbliża nas do nieuniknionego, do momentu, w którym ten cel zostanie osiągnięty. Oczekiwanie, starania, napięcie, które wypełniało nam każdy dzień i przestrzeń wokół nas nagle znika. Okazuje się, że cel nie daje nam tyle radości co droga do niego prowadząca. Uświadamiamy sobie, że nie osiąganie celu jest tym, co sprawia największą radość, tym co porządkuje i układa nam życie, lecz wysiłki i dążenia czynione w jego kierunku.
Nagle czujemy się dziwnie nieswojo, a jedynym sposobem na wypełnienie pustki, jaka powstała po dotarciu do mety, jest obranie sobie nowego celu, nie jednego, a kilku. Mniejszych, większych, bardziej i mniej odległych i dążenie do nich każdego rodzącego się po wschodzie słońca dnia. Dążenie do spełnienia marzeń.
9 kwietnia 2013
KASZA GRYCZANA 3x3
poniedziałek to dobry dzień
autor >
Veronika
4 komentarze:
Poniedziałek. Pierwszy dzień tygodnia, całkiem zwyczajny, dzień jak co dzień, a jednak przez wielu z nas znienawidzony. Czemu tak bardzo nie lubimy poniedziałku?
Nasze negatywne uczucia w stosunku do tego dnia zaczęły kształtować się już w przedszkolu. Gdy nadchodził poniedziałek, mama zrywała nas z łóżka, przemywała zaklejone oczy, ubierała bezwładne ciałko i prowadziła za rękę do budynku, w którym zupełnie obce "ciocie" kazały jeść ohydną mleczną zupę. Pamiętam swój pierwszy dzień w przedszkolu. Miałam trzy latka, a fakt, że go tak dobrze zapamiętałam świadczy o tym, jak traumatyczne było to przeżycie. Ja, odważne i zwykle radosne dziecko, uczepiona nogawki mamy bałam się wydania najmniejszego dźwięku. Łzy jak grochy kapały na szare linoleum. Po namowach mamy przekroczyłam próg sali zabaw i po chwili zostałam przywitana przez dwie odrobinę starsze dziewczynki. Jedna uszczypała mnie w rękę, a druga klepnęła w pupę mówiąc: "nie płacz, tu jest fajnie."
W szkole podstawowej nie było lepiej. Zdarzało się, że w poniedziałek na lekcje przychodziłam bez plecaka albo w spodniach od piżamy, a trzeźwość umysłu odzyskiwałam dopiero około południa.
Nadal po wstaniu z łóżka zdarza mi się schować pilota do lodówki lub wylać świeżo zaparzoną kawę do śmietnika. Poranne wstawanie zawsze sprawiało mi trudności. Poniedziałek kojarzył się z przymusem, wczesną pobudką, jazdą autobusem do szkoły, wyjazdem z domu rodzinnego na studia. Każdej niedzieli ciężko przeżywałam nadchodzący poniedziałek, który tak naprawdę nigdy nie był taki zły, jakim go sobie malowałam.
Od pewnego czasu moje uczucia do dnia jaki następuje po niedzieli zaczęły się zmieniać. Przyłapałam się na tym, że już od sobotniego wieczoru nie mogę doczekać się poniedziałku. Poniedziałku, który jest początkiem nowego tygodnia, początkiem nowego harmonogramu, pierwszym dniem realizacji jakiegoś planu. Dnia, w którym wszystko można zacząć od początku, w którym można zacząć naprawiać to, co się zepsuło i zmieniać rzeczy, na które nie miało się pomysłu przed weekendem. Im bardziej lubię to co robię, tym rzadziej mam ochotę powiedzieć: "Jak ja nie lubię poniedziałku."
Wczoraj (poniedziałek) dostałam wiadomość o wygranej w konkursie KUKBUK'a książce, a chwilę później informację od Wykrywacza Smaku, że moje zdjęcie ma numer 10 000 i w związku z tym nagrodzą mnie książką o fotografii. Poniedziałki są piękne!
A w kuchni ciąg dalszy dyniowych wariacji. (Tym razem dynia była naprawdę duża).
Szybka kasza z dynią dla zabieganych.
3 kwietnia 2013
ZUPA Z DYNI Z CZARNĄ PORZECZKĄ - najlepsza
autor >
Veronika
9 komentarzy:
Zupę dyniowa robię bardzo często. Mam to szczęście, że moja ciocia co roku obsiewa nasionami dyni całe poletko w swoim ogrodzie. Nasionka kiełkują, puszczają pędy w kierunku słońca, wiją się i kwitną. Z kwiatów zawiązują się pierwsze małe, pomarańczowe owoce, które latem prażą się na słońcu i dorastają do pokaźnych rozmiarów. Dynia nie jest wymagająca, wystarczy ją podlewać, a ona w zasadzie sama rośnie. Każdej jesieni po zbiorach dostajemy od cioci kilka dużych dynieczek. Świetnie się przechowują w zimnej piwnicy. Gdy tylko najdzie nas ochota na pomarańczową zupkę, rozkrawam jedną i piekę w piekarniku lub wrzucam bezpośrednio do garnka.
Wersję zupy z mleczkiem kokosowym zna już chyba każdy. Tym razem poeksperymentowałam i dodałam do dyniowego kremu szklankę soku porzeczkowego. Zaburzył on troszkę równowagę smakową dodając pomiędzy słodkość dyni i delikatność kokosa kwasową nutę. Zupka jest pyszna, ale uwaga! Mi dyniowa nigdy nie wychodzi dwa razy tak samo.
27 lutego 2013
KREM DYNIOWY Z KARMELIZOWANĄ POMARAŃCZĄ - bajka o kopciuszku
pumpkin soup with caramelised orange
autor >
Veronika
7 komentarzy:
"W szufladzie" znalazłam zdjęcia zupy dyniowej, robiłam ją w listopadzie. Pamiętam, że bardzo się wtedy spieszyłam, kuchnia zawalona była garami, bo siostrzenica zaraz wracała głodna ze szkoły i rodzice przyjechali w odwiedziny. Potrzebowałam zapasowej pary rąk, które ogarniałyby cały bałagan stworzony przez tę pierwszą parę, albo magicznej różczki. Swoją drogą, gdybym taką różczkę miała to myślę, że znalazłoby się jeszcze kilka innych czarów do wykonania. Gotowałabym ubrana w lekką sukienkę bez obawy, że się ubrudzi, a mój wysłużony dresik miałby wreszcie chwilę wytchnienia. Tworzyłabym smakołyki produkowane w mojej wyobraźni a później wszystkie je zjadała, bo przecież różczką gotowałabym zupełnie bezkalorycznie. Nie jestem pewna czy zamieniłabym się w księżniczkę, tak jak w bajce o kopciuszku, bo w dzisiejszych czasach to już nie jest taką frajdą jak dawniej. Suknie z gorsetami, falbanami, pończochy, kokardki to było coś. Dziś byłabym pewnie anorektyczną Kate, która cały dzień żyje na liściu sałaty i łyżce naturalnego jogurtu beztłuszczowego.
8 lutego 2013
TAJSKA NA OSTRO DLA ZAKOCHANYCH
thai soup
autor >
Veronika
9 komentarzy:
Jak już pisałam kilka postów temu, bardzo lubię tajskie smaki, a bulion tajski w moim wykonaniu mogłabym pochłaniać litrami. Z powodu tej mojej miłości i dziewczęcej ciekawości postanowiłam wypróbować Pomysł na zupę tajską od Winiary i muszę przyznać, że się trochę zawiodłam. Po bardzo smacznej cebulowej, tajska wydała mi się... zupełnie nie tajska. Pomimo moich starań, dodatku szalotki, trawy cytrynowej i chili pozostała zwyczajną zupką z paczki, bez specyficznego dla kuchni tajskiej bogatego aromatu. Możliwe, że ja jestem zbyt wybredna jeśli chodzi o zupy, gdyż mojemu chłopakowi smakowała i prosił o dokładkę.
14 stycznia 2013
TAJSKI BULION Z KREWETKAMI I ŁOSOSIEM
thai shrimp&salmon soup
autor >
Veronika
11 komentarzy:
Wstyd się przyznać, ale jeszcze parę lat temu nie miałam pojęcia o kuchni azjatyckiej. Wiedziałam, że jest, ale nie zdawałam sobie sprawy z tego, jakie bogactwo smaków, zapachów i aromatów skrywa. Chyba każdy (albo większość) student, to biedny student, a jedyną mu znaną potrawą z kuchni azjatyckiej to zupka chińska lub (w wersji apgrejdowanej) obciekające starym tłuszczem sajgonki z budki za rogiem. Aromaty kuchni tajskiej wkraczały do mojej kuchni ostrożnie i powoli. Jako pierwszy pojawił się imbir, później mleczko kokosowe, chilli, a na końcu wskoczyła trawa cytrynowa. Pokochałam je wszystkie i mam wrażenie, że z wzajemnością.
Bulion na sposób tajski niczym nie przypomina polskiego rosołu z kurczaka (no może płynną konsystencją). W jednej małej miseczce skoncentrowana jest pełna gama smaków i aromatów. Pierwszy raz taki słodko-kwaśno-ostry bulion jadłam w jednej z toruńskich restauracji serwujących sushi. Bardzo mi wtedy zasmakował i postanowiłam zrobić jego lepsza wersję w domu. Wyszedł.... mmm, rewelacyjny.
13 listopada 2012
CURRY Z DYNI I IMBIROWY KURCZAK
pumpkin ginger chicken curry
autor >
Veronika
13 komentarzy:
Dynia
Nie ma chyba bardziej wszechstronnego warzywa niż dynia. Sprawdza się w zupie, daniach mięsnych, ciastach i deserach. Na blogach, w serwisach i magazynach kulinarnych pojawiają się stale udoskonalane i nowe przepisy na ciasteczka z dyni, karmelki, muffinki, lody dyniowe. Uwielbiam dynię, nie tylko za jej wszechstronność, ale także za kolor, teksturę i smak, który w potrawach wieloskładnikowych nie dominuje. Kremowy mus z dyni łagodzi ostre smaki, wprowadza kolor i delikatną, ale rozpoznawalną nutę smakową. Dla mnie każda dynia jest inna. Duża, mała, gładka czy paskowana, o jasnym delikatnym miąższu lub ciemnym i zwartym wnętrzu, wszystkie są piękne.
Poniżej przepis na szybkie curry dyniowe z kurczakiem.
7 października 2012
STUFFED CABBAGE WITH CHICKEN AND LENTILS
GOŁĄBKI Z KURCZAKIEM, KASZĄ I WARZYWAMI
autor >
Veronika
7 komentarzy:
Gołąbki Improwizowane
Jeszcze do niedawna gołąbki znałam tylko w tradycyjnej formie. Mielone mięso wieprzowe z ryżem zawinięte w liście kapusty głowiastej, podawane w sosie pomidorowym. Bardzo je lubię, ale duża ilość tłuszczu w mięsie mielonym, bułka tarta i (bardzo często) twarda kapusta sprawiają, że nie często mam na nie ochotę. W czasie zakupów, gdzieś w oddali, na stoisku dostrzegłam piękną, zielona kapustę włoską. Tak bardzo spodobały mi się jej karbowane, intensywnie zielone liście, że postanowiłam zabrać ją do domu. W lodówce znalazłam kawałek dyni, pierś z kurczaka, a w dd tvn Andrzej Polan przyrządzał "gołąbki inaczej z kaszą i soczewicą". Czemu nie?! - pomyślałam.
27 września 2012
CARROT-TOMATO SOUP
KREM MARCHEWKOWO-POMIDOROWY
autor >
Veronika
5 komentarzy:
"Marchewkowe pole rośnie wokół mnie
W marchewkowym polu jak warzywo tkwię
Głową na dół zakopana niczym struś
Chcesz mnie spotkać - głowę obok w ziemię wpuść"
W marchewkowym polu jak warzywo tkwię
Głową na dół zakopana niczym struś
Chcesz mnie spotkać - głowę obok w ziemię wpuść"
Na tej i innych piosenkach Lady Pank się wychowałam. Chyba nie wyrosłam jeszcze ponad stół, kiedy mój starszy brat zaczął molestować rodzinę rockowymi hitami, dniami i nocami. Osłuchałam się jako mała "dzidzia" i polubiłam jako nastolatka. Teraz mogę powiedzieć, że Lady Pank to mój ulubiony polski zespół rockowy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















