Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza. Pokaż wszystkie posty

15 czerwca 2013

DELIKATNE SZPARAGI NA KASZOTTO Z WOŁOWINĄ
na ulicach cichosza

10 komentarzy:

Idąc wczoraj w kierunku toruńskiej starówki w głowie miałam obraz siebie siedzącej pod parasolem ze szklanką pełną zimnego napoju z bąbelkami, promieniami słońca muskającymi mi twarz i wiatrem, rozgrzanym przez stare mury, we włosach. Jednak rzeczywistość czasem różni się od naszych oczekiwań. Chciałoby się zaśpiewać za Grzegorzem Turnauem "Na ulicach cichosza, na chodnikach cichosza, nie ma Mickiewicza i nie ma Miłosza". Chciałoby się, ale po co, skoro i tak nie byłoby tego słychać. Jest Kopernik, patrzy wyciągając grożący palec w stronę wrzeszczących tłumów dzieci. Dzieci z maczetami, mieczami, hełmami na głowach, walczące, wrzeszczące, bijące się i biegające. Dzieci rzucające hukowymi kuleczkami, strzelające petardami. No i panie opiekunki płynących jak rzeka wycieczek szkolnych, przedszkolnych, starające się nad tym chaosem zapanować. Niestety na marne, bo "nie zawrócisz kijem Wisły" i nie ujarzmisz zgrai piszczących dzieciaków.
W innym miejscu - remont. Krzyki robotników przeplatane odgłosami szlifierki kątowej i pani z megafonem nawołującej do wzięcia pożyczki.
Tak oto przekonałam się, że czerwiec nie jest najlepszym momentem na upajanie się urokami Starego Miasta. Lipiec. Może lipiec będzie tym miesiącem.

Za to w czerwcu możemy nadal cieszyć się szparagami. Tym razem wybrałam zielone i przyrządziłam je na patelni doprawiając czosnkiem. Podałam je na kaszotto z nieprażonej kaszy gryczanej (ma zielony kolor) z mielonym mięsem wołowym. Całość dopełniały listki parmezanu. Prosto, szybko, smacznie i zdrowo.



9 kwietnia 2013

KASZA GRYCZANA 3x3
poniedziałek to dobry dzień

4 komentarze:

Poniedziałek. Pierwszy dzień tygodnia, całkiem zwyczajny, dzień jak co dzień, a jednak przez wielu z nas znienawidzony. Czemu tak bardzo nie lubimy poniedziałku?

Nasze negatywne uczucia w stosunku do tego dnia zaczęły kształtować się już w przedszkolu. Gdy nadchodził poniedziałek, mama zrywała nas z łóżka, przemywała zaklejone oczy, ubierała bezwładne ciałko i prowadziła za rękę do budynku, w którym zupełnie obce "ciocie" kazały jeść ohydną mleczną zupę. Pamiętam swój pierwszy dzień w przedszkolu. Miałam trzy latka, a fakt, że go tak dobrze zapamiętałam świadczy o tym, jak traumatyczne było to przeżycie. Ja, odważne i zwykle radosne dziecko, uczepiona nogawki mamy bałam się wydania najmniejszego dźwięku. Łzy jak grochy kapały na szare linoleum. Po namowach mamy przekroczyłam próg sali zabaw i po chwili zostałam przywitana przez dwie odrobinę starsze dziewczynki. Jedna uszczypała mnie w rękę, a druga klepnęła w pupę mówiąc: "nie płacz, tu jest fajnie."
W szkole podstawowej nie było lepiej. Zdarzało się, że w poniedziałek na lekcje przychodziłam bez plecaka albo w spodniach od piżamy, a trzeźwość umysłu odzyskiwałam dopiero około południa.
Nadal po wstaniu z łóżka zdarza mi się schować pilota do lodówki lub wylać świeżo zaparzoną kawę do śmietnika. Poranne wstawanie zawsze sprawiało mi trudności. Poniedziałek kojarzył się z przymusem, wczesną pobudką, jazdą autobusem do szkoły, wyjazdem z domu rodzinnego na studia. Każdej niedzieli ciężko przeżywałam nadchodzący poniedziałek, który tak naprawdę nigdy nie był taki zły, jakim go sobie malowałam.
Od pewnego czasu moje uczucia do dnia jaki następuje po niedzieli zaczęły się zmieniać. Przyłapałam się na tym, że już od sobotniego wieczoru nie mogę doczekać się poniedziałku. Poniedziałku, który jest początkiem nowego tygodnia, początkiem nowego harmonogramu, pierwszym dniem realizacji jakiegoś planu. Dnia, w którym wszystko można zacząć od początku, w którym można zacząć naprawiać to, co się zepsuło i zmieniać rzeczy, na które nie miało się pomysłu przed weekendem. Im bardziej lubię to co robię, tym rzadziej mam ochotę powiedzieć: "Jak ja nie lubię poniedziałku."

Wczoraj (poniedziałek) dostałam wiadomość o wygranej w konkursie KUKBUK'a książce, a chwilę później informację od Wykrywacza Smaku, że moje zdjęcie ma numer 10 000 i w związku z tym nagrodzą mnie książką o fotografii. Poniedziałki są piękne!

A w kuchni ciąg dalszy dyniowych wariacji. (Tym razem dynia była naprawdę duża).
Szybka kasza z dynią dla zabieganych.



25 listopada 2012

SYRA

11 komentarzy:

Dzisiaj będę dla Was hojna. Nie mogę spać, więc przyszedł czas na dodanie zaległych przepisów.
W relacji z warsztatów White Plate wspomniałam o pierwszym wpisie Liski. Był to przepis na indyjski deser z kaszy manny - Syrę. Zrobiłam ją już dosyć dawno, nie miałam kaszy manny i użyłam kaszy kukurydzianej, więc nie powiem Wam jak smakuje oryginał. Moja wersja przypominała mi smaki dzieciństwa. Czasy, kiedy słodycze były dostępne jedynie od święta, gdy śniadania składały się głównie z kaszy manny, płatków owsianych, zacierek i mleka. Syra jest bardzo aromatyczna i słodka. Myślę, że zrobiłam ją wtedy pierwszy i ostatni raz, ale warto było poznać smak tradycyjnego deseru indyjskiego.



7 października 2012

STUFFED CABBAGE WITH CHICKEN AND LENTILS
GOŁĄBKI Z KURCZAKIEM, KASZĄ I WARZYWAMI

7 komentarzy:

Gołąbki Improwizowane

Jeszcze do niedawna gołąbki znałam tylko w tradycyjnej formie. Mielone mięso wieprzowe z ryżem zawinięte w liście kapusty głowiastej, podawane w sosie pomidorowym. Bardzo je lubię, ale duża ilość tłuszczu w mięsie mielonym, bułka tarta i (bardzo często) twarda kapusta sprawiają, że nie często mam na nie ochotę. W czasie zakupów, gdzieś w oddali, na stoisku dostrzegłam piękną,  zielona kapustę włoską. Tak bardzo spodobały mi się jej karbowane, intensywnie zielone liście, że postanowiłam zabrać ją do domu. W lodówce znalazłam kawałek dyni, pierś z kurczaka, a w dd tvn Andrzej Polan przyrządzał "gołąbki inaczej z kaszą i soczewicą". Czemu nie?! - pomyślałam.



20 września 2012

GILTHEAD BREAM & ZUCCHINI
FASZEROWANA DORADA PIECZONA NA CUKINII

13 komentarzy:

"Kolację oddaj wrogowi."

O nie, nie, nie. To powiedzenie zdecydowanie nie godzi się z moim kulinarnym instynktem samozachowawczym. Kiedyś utarła się, niezbyt trafnie, opinia, że to właśnie przez jedzenie kolacji tyjemy, a wyeliminowanie tego posiłku z jadłospisu wyeliminuje problem nadmiarowych kilogramów. Nic bardziej mylnego. To nie sama kolacja jest problemem, ale to z czego się składa i ile jej zjadamy. Jeśli w ciągu dnia głodzimy nasz organizm, nie jemy śniadania, szybki obiad pochłaniamy w biegu, to możemy być pewni, ze po powrocie do domu rzucimy się na lodówkę i zjemy więcej niż potrzebujemy.
Kolacja jest bardzo ważnym elementem zbilansowanej diety, w której powinniśmy spożywać zdrowe posiłki co 3 godziny, a ostatni posiłek nie później niż 2 godziny przed snem (a nie tak jak kiedyś mówiono przed godziną 18). Ja swoją obiado/kolację zjadam przed osiemnastą, ale później zawsze czeka mnie jeszcze niewielki deser lub przekąska.


19 września 2012

POLPETTE DI SALMONE
KLOPSIKI Z ŁOSOSIA I KASZY JAGLANEJ

4 komentarze:

"Obiad zjedz z przyjacielem"

Myślę, że większość moich przyjaciół jest fanami klopsików. W charakterze urozmaicenia proponuję przepis na klopsiki z łososia i kaszy jaglanej. Są pyszne i bardzo zdrowe. Klopsiki muszą być zrobione ze świeżej
(ewentualnie mrożonej) ryby i subtelnie przyprawione ziołami. Podawaj je z makaronem pełnoziarnistym.